Menu

Fryzjer po godzinach

Ktoś mi zasugerował by rozdzielić blog fryzjerski od bloga z moimi przemyśleniami, marzeniami, radami tyczącymi życia codziennego itd

Internet

honiatasca

Nie każdy wie, ale w 1991r do Polski dotarł Internet. Rozwój początkowo był wolny. Pamiętam jak mając naście lat zainstalowało się gg :D. Był jeden komputer na całą rodzinę. Telefon był stacjonarny. Rozwinęło się to bardzo solidnie. Nie wiem czy nie zbyt solidnie. Obecnie mając w ręku telefon możesz prawie wszystko sprawdzić, skontaktować się na wiele sposobów z drugą osobą.

Rozwój wielki, ale łatwo się zgubić. Wielu osobom zaciera się świat wirtualny ze światem realnym. Dochodzi do tego, że zamiast ruszyć zadek do pokoju obok to wysyła się informację na mesengerze do kogoś z rodziny. Szczytem focha jest usunięcie z grona znajomych na fb lub łaskawością przyjęcie. Co straszniejsze wiele osób traktuje to mega poważnie. Zastanawiam się czy to ma sens. Moje nastawienie do tego jest z dużym dystansem. Bawiąc się w czatowanie na różnych platformach zauważyłam, że wielu korzysta z możliwości bycia kim się chce. Więc czemu miałabym traktować osoby poznane w świecie wirtualnym poważnie? Jakoś nie palę się do tego.

Rozmawiając z rodziną i znajomymi doszłam do wniosku, że powstały trzy e-postawy. Jedna z nich wcześniej wspomniana to pełne zaangażowanie w świat wirtualny. Zauważyłam, że ten typ człowieka rzadko i z wielkim trudem rozstaje się z Internetem. Zaniedbuje świat realny na rzecz wirtualnego. Gdy przychodzi rodzina bądź znajomi nie potrafi choć przez chwilę nie zerknąć na w stronę komputera czy przypadkiem nie ma jakiejś nowej wiadomości czy komunikatu. Wiele osób z tej grupy ma kiepskie kontakty z osobami w świecie realnym. W sumie rzeczywiście łatwiej jest coś komuś zakomunikować przez Internet. Jednak widzę że to prowadzi do totalnej samotności.

Jest jeszcze grupa zbliżona, ale zdystansowana. Osoby z tej grupy często sięgają do portali/aplikacji społecznościowych. Kontaktując się głównie z osobami, znanymi ze świata realnego, często po to by poprawić sobie komunikację z nimi. Do nowych osób podchodzą z dystansem, czasem z przyprażeniem oka i duuuużo czasu mija zanim e-znajomość będzie traktowana poważnie. To chyba najbardziej zdrowe podejście, jednak łatwo przekroczyć granicę i wejść do grupy zaangażowanych po uszy.

Jest jeszcze grupa osób, która wie jak się włącza i wyłącza komputer i na tym się prawie kończy.  Taki człowiek z Internetu korzysta wtedy, gdy rzeczywiście musi. Nie wie co to jest snap, twitter a konto na fb ma tylko z konieczności. O ile nie ma przyjaciela z kontem posiadającym konieczne kontakty. Znam kilka takich osób z mojego pokolenia i młodszego. Po części im zazdroszczę pewnej dozy wolności. Z reguły te osoby potrafią przesiać i znajomych by rzeczywiście odróżnić przyjaźń od zwykłej znajomości.

Każda z tych grup społecznych ma własne wady i zalety. Osobiście staram się balansować na „złotym środku”. Wiem, że nic nie zastąpi kontaktu osobistego. Z drugiej strony staram się wykorzystywać możliwości jakie daje Internet. Jak sprawdzić czy nie popada się w skrajność? Wydaje mi się, że najlepiej zaprosić za pomocą Internetu przyjaciela do siebie a następnie, gdy będzie popijał razem z Tobą herbatkę poświęćcie czas sobie, a nie komputerowi. Nie dacie rady, trudno. Można próbować do woli. Chyba, że… nie ma kogo zaprosić…

Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Ari] *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl

    Dobrze powiedziane internet nie zastąpi relacji w prawdziwym świecie, lepiej znajomych zaprosić do siebie i spedzić z nimi wspaniale czas śmiejąc się przy herbacie i ciastku

  • Gość: [raczynskiblog] *.internetia.net.pl

    fajny wpis

© Fryzjer po godzinach
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci